Rytm nóg, rąk i oddechu muszą iść raz
Zacznij od sprawdzenia sprzętu. Buty muszą być rozchodzone, nie nowe. Przejdź w nich wcześniej kilka krótszych tras, żeby skóra i podeszwa ułożyły się pod stopę. Skarpety wybierz takie, które odprowadzają pot — bawełniane szybko nasiąkają i powodują otarcia. Plecak dopasuj tak, żeby większość ciężaru spoczywała na biodrach, a nie na barkach. Pas biodrowy powinien być zaciśnięty, a szelki tylko lekko dociągnięte. Zabierz wodę, którą uzupełnisz po drodze, i przekąskę na drugie śniadanie.
Po umyciu buty muszą wyschnąć całkowicie, zanim nałożysz jakikolwiek preparat. Jeśli włożysz je do szafy wilgotne, skóra zacznie pleśnieć, a wewnątrz pojawi się nieprzyjemny zapach, którego trudno się pozbyć. Do środka wciśnij zgnieciony papier — nie gazetę z nadrukiem, bo farba drukarska może odbić się na podszewce — i wymieniaj go, gdy nasiąknie. Buty ustawiaj w przewiewnym miejscu, ale nie na bezpośrednim słońcu. Czas schnięcia to zwykle kilkanaście godzin, więc najlepiej czyścić je wieczorem, żeby rano były gotowe. Mokre buty noszone dzień po dniu nie wyschną nigdy do końca — dlatego warto mieć drugą parę i nosić je na zmianę.
Typowe błędy popełniane przed długim marszem to zakładanie nowej, nieprzetestowanej pary, kupowanie skarpet „na zapas” o rozmiar większych oraz noszenie jednej pary przez cały dzień bez zmiany. Rozmiar musi być dopasowany — za duża skarpeta marszczy się i tworzy fałdy, które po kilku godzinach zamieniają się w rany. Nową parę sprawdź najpierw na krótszym dystansie. Na dłuższej trasie warto mieć w plecaku drugą, suchą parę i zmienić ją w połowie drogi; nawet kilkanaście minut w suchej skarpetce pozwala przetrwać resztę dnia bez otarć. Pranie w niskiej temperaturze, bez płynu zmiękczającego, przedłuża życie włókien i utrzymuje ich właściwości transportowe.
Zacznij od jednej stałej miary, nie od pięciu. Dystans bywa mylący, bo zależy od trasy i tempa. Lepszą osią jest czas przejścia znanego odcinka albo liczba przystanków, po których musisz zwolnić. Jeśli mierzysz dystans, ustal trasę referencyjną i wracaj do niej co jakiś czas, żeby porównanie miało sens. Obok tej miary dopisz dwie zmienne, które łatwo kontrolować: porę wyjścia i rodzaj obuwia. Z czasem zobaczysz, czy gorsze wyniki zbiegają się z wieczornymi spacerami albo ze starymi butami.
Orzechy, migdały i pestki dyni to dobry zapas energii — garść waży niewiele, a syci. Batoniki zbożowe i ciastka owsiane sprawdzą się lepiej niż czekolada, która w cieple się rozpuszcza i brudzi wszystko wokół. Jeśli zabierasz wędlinę, ser żółty albo jajko na twardo, zapakuj je w chłodniejszą część plecaka i zjedz w ciągu pierwszych dwóch godzin. Tego typu produkty szybko się psują, więc nie planuj ich na koniec trasy. Dobre są też kabanosy, konserwy rybne w łatwo otwieranym opakowaniu i pieczywo chrupkie.
Prowadzenie dziennika spacerów brzmi banalnie, dopóki nie spróbujesz po dwóch tygodniach odczytać, co właściwie zmieniło się w twoim chodzeniu. Zeszyt bez struktury zamienia się w listę dat i kilometrów, z której nic nie wynika. Różnica między zapisem, który pokazuje postęp, a takim, który tylko dokumentuje obecność, polega na tym, co wybierzesz jako punkt odniesienia. Nie chodzi o liczbę wpisów, lecz o to, czy po miesiącu potrafisz odpowiedzieć na pytanie: co dziś idzie mi lepiej niż na starcie.
Trzy kolumny, które robią całą robotę Podziel stronę na trzy kolumny: fakt, odczucie, wniosek. W pierwszej zapisujesz wyłącznie liczby i warunki — czas, temperaturę, to, czy wiało. W drugiej jedno zdanie o tym, jak było: gdzie pojawiło się zmęczenie, czy oddech się uspokoił po pierwszych minutach, czy coś bolało. W trzeciej zapisujesz decyzję na następny raz. Przykład: fakt — 42 minuty, mokro; odczucie — kolano odezwało się po 20 minutach; wniosek — następnym razem skróć pierwszy odcinek i rozgrzej się wolniej. Taki wpis zajmuje minutę i po trzech tygodniach pokazuje wzorce, których nie pamiętasz.
Pierwsze dziesięć kilometrów decyduje o tym, czy dłuższy marsz zakończy się sukcesem, czy bólem nóg i rezygnacją. Większość problemów pojawia się nie po trzydziestu kilometrach, lecz w pierwszych dwóch godzinach — z powodu złego tempa, źle dobranych butów albo przeciążonego plecaka. Dlatego przygotowanie do długiego marszu zaczyna się na długo przed wyjściem z domu.
Typowe błędy w pierwszych kilometrach to picie za mało, jedzenie zbyt późno i ignorowanie sygnałów stopy. Otarcia najlepiej zatrzymać od razu — kiedy poczujesz pieczenie, zatrzymaj się i zabezpiecz miejsce plastrem lub opatrunkiem. Nie zdejmuj butów na dłużej niż kilka minut, bo stopy puchną i ponowne włożenie ich sprawia ból. Jeśli dopada cię zmęczenie, zwolnij, ale nie zatrzymuj się na długo — rozciągnięty marsz jest łatwiejszy niż przerwa.
Should you cherished this information as well as you want to receive more information with regards to ta witryna i implore you to go to the web-site.