Le coeur perdu – Paris

Kiedy kijki nie pomagają? Pięć nawyków, które to psują

Dobra technika pchania wózka to nie kwestia siły, tylko ustawienia. Rączka na wysokości żeber, łokcie miękkie, ciężar na całych stopach, wzrok przed siebie i ruch wychodzący z nóg. Wtedy nawet godzinny spacer nie zostawia śladu w postaci zgarbionych pleców i napiętego karku.

Kolejny problem to zachowanie kierowców, które pieszy musi przewidzieć. We mgle wielu prowadzących jedzie zbyt szybko jak na warunki, nie włącza świateł przeciwmgłowych lub używa ich nieprawidłowo, oślepiając innych. Pieszy nie ma wpływu na te decyzje, ale może ograniczyć własne ryzyko: nie przechodzić w miejscach, gdzie kierowca ma zasłonięty widok, nie stać na skraju jezdni, nie zakładać, że pojazd zwolni. Gdy mgła jest bardzo gęsta, a trasa prowadzi poza terenem zabudowanym, warto przełożyć pieszą wędrówkę na później albo wybrać drogę oddaloną od ruchu.

Nie kieruj się wyłącznie liczbą. Zwróć uwagę na to, kiedy kroki się pojawiają. Szybki spacer do sklepu i z powrotem to co innego niż wolne krążenie po mieszkaniu. Jeśli chcesz poprawić kondycję, liczy się też tempo: odcinek, który przejdziesz szybciej, działa inaczej niż taki sam dystans pokonany spacerkiem. Z kolei jeśli celem jest ograniczenie siedzenia, liczba kroków ma znaczenie drugorzędne — ważne, żeby wstawać co godzinę, choćby na minutę.

Buty to najczęstszy błąd. Klapki, znoszone półbuty i obuwie bez amortyzacji zwiększają ryzyko bólu pięt i stawów. Wybierz buty z elastyczną podeszwą i stabilnym zapiętkiem, o pół numeru większe niż na co dzień, bo stopa puchnie w czasie marszu. Skarpety bawełniane zatrzymują pot i sprzyjają otarciom — lepsze są mieszanki z dodatkiem włókien syntetycznych.

Jak długo i jak często rozciągać mięśnie podkolano

Sztywne łokcie odbierają moc Drugi błąd to sztywne, wyprostowane łokcie. Kiedy łokieć jest zablokowany, cała siła idzie w bark i nadgarstek, a kijek zamiast odpychać, tylko się przesuwa. Łokieć powinien być lekko ugięty – mniej więcej pod kątem 90 stopni, gdy kijek jest przy ziemi. W trakcie odepchnięcia łokieć się prostuje, ale nie do końca. To naturalny ruch, podobny do zamachu w narciarstwie biegowym. Jeśli czujesz napięcie w przedramieniu, zwolnij i skup się na rozluźnieniu dłoni. Uchwyt ma być luźny – kijek trzyma się sam, a nie na siłę.

Czwarty błąd to zbyt wysokie unoszenie kijków. Niektóre osoby podnoszą je wysoko przed sobą, jakby szły o kulach. To marnuje energię i zaburza rytm. Kijek ma pracować blisko ciała – po odepchnięciu wraca tuż obok nogi, a nie przed twarz. Piąty błąd to brak pracy ramion w tył. Wiele osób odpycha kijek tylko do linii biodra i zatrzymuje ruch. Tymczasem pełne odepchnięcie kończy się, gdy dłoń znajdzie się za pośladkiem. Wtedy mięśnie grzbietu i triceps wykonują całą pracę, a nogi mają lżej.

Zacznij od tygodnia obserwacji. Noś krokometr albo korzystaj z telefonu i notuj dzienny dystans oraz samopoczucie wieczorem. Jeśli po dotychczasowych spacerach nie ma bólu stawów, zawrotów głowy ani zadyszki utrzymującej się po zatrzymaniu, możesz zwiększać odległość o około pół kilometra tygodniowo. Bezpieczna strefa dla większości osób po sześćdziesiątce mieści się między dwoma a pięcioma kilometrami dziennie, ale to widełki, nie norma. Lepiej iść trzy kilometry codziennie niż osiem raz w tygodniu.

Sygnały, przy których trzeba przerwać i skonsultować się z lekarzem, to ból w klatce piersiowej, duszność nieustępująca po odpoczynku, zawroty głowy, kołatanie serca i obrzęk kostek. Osoby z chorobami serca, cukrzycą, po udarze lub z zaawansowaną chorobą zwyrodnieniową stawów powinny ustalić limit dystansu z prowadzącym lekarzem, a nie z sąsiadem. Konsekwencja wygrywa z ambicją: codzienne cztery kilometry przez cały rok dają więcej niż pojedyncze długie wyjścia i przerwy z powodu kontuzji.

Jak to naprawić? Nagraj się z boku telefonem i obejrzyj w zwolnionym tempie. Zwróć uwagę na trzy rzeczy: czy kijek jest odpychany, czy ciągnięty; czy łokieć się zgina; czy krok jest dłuższy niż normalnie. Na początku będziesz się czuć dziwnie, ale to normalne. Ćwicz bez kijków – chód z wydłużonym krokiem i pracą ramion w tył. Potem dodaj kijki i skup się na jednym elemencie na raz. Po kilku treningach ruch stanie się naturalny, a kijki zaczną naprawdę pomagać.

Kijki mają odciążyć stawy i dodać tempa, ale wielu początkujących mimowolnie niweczy ich działanie. Najczęstszy problem to ciągnięcie kijków za sobą. Zamiast odpychać się, ludzie wloką je po ziemi, jakby ciągnęli sanki. Efekt? Barki i nadgarstki pracują, ale nogi nie dostają wsparcia. Poprawny ruch to wyraźne odepchnięcie kijka do tyłu, aż ramię znajdzie się za linią biodra. Kijek ma zostać w miejscu, a ciało ma go minąć. Ćwicz to na płaskim odcinku: postaw kijek pionowo, zrób krok i odepchnij się, aż dłoń znajdzie się przy pośladku. Nie szarp, nie ciągnij – po prostu przenieś ciężar na kijek i pozwól, by odepchnął cię do przodu.

If you loved this short article and you would certainly such as to receive additional facts concerning czytaj dalej tutaj kindly visit our internet site.

Lascia un commento

Il tuo indirizzo email non sarà pubblicato. I campi obbligatori sono contrassegnati *

0
    CARRELLO
    Il tuo carrello è vuoto!Torna allo shop