Pierwszy krok to dokładne umycie. Użyj szczotki drucianej lub szczotki na wiertarce do usunięcia luźnej rdzy i osadów, potem przemyj gwint rozpuszczalnikiem albo alkoholem izopropylowym. Odczekaj, aż powierzchnia całkowicie wyschnie — smar nałożony na wilgoć zamknie wodę pod warstwą ochronną i rdza pójdzie dalej, tylko mniej widocznie. To najczęstszy błąd: ludzie smarują śruby zaraz po myciu, gdy w zakamarkach gwintu została woda.
W suchej pogodzie używaj smarów rzadkich, które wnikają w ogniwa i pozostawiają cienką, suchą powłokę. Najlepiej sprawdzają się preparaty na bazie wosku lub teflonu. Nie kleją się do kurzu, nie brudzą nogawek i nie wymagają tak częstego czyszczenia. Nakładaj je punktowo na ogniwa, odczekaj kilka minut, aż rozpuszczalnik odparuje, i wytrzyj nadmiar z zewnętrznej strony łańcucha. Taki zabieg wykonuj co kilkaset kilometrów albo po każdej trasie w pyle.
Wstępne pompowanie dętki przed założeniem opony ma jeden cel: nadanie jej kształtu, który nie pozwoli się podwinąć, zagiąć ani przyciąć podczas zakładania i osadzania na obręczy. Zbyt mało powietrza i guma będzie się fałdować, zbyt dużo i dętka nie wejdzie w oponę albo wypchnie ją z rantu w trakcie montażu.
Po zmianie siodełka daj sobie kilka jazd, zanim wydasz wyrok. Tkanki potrzebują czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego rozkładu nacisku, a odczucia z pierwszych kilometrów bywają mylące. Jeśli po dwóch–trzech tygodniach regularnej jazdy nadal drętwieją dłonie, krocze lub pojawia się ból w jednym punkcie, wróć do pomiaru i sprawdź, czy siodełko nie jest jednak za wąskie. Wtedy zmiana rozmiaru o jeden stopień w górę rozwiązuje problem częściej niż wymiana na model z wyższej półki.
Po każdym uderzeniu w tylną część roweru warto sprawdzić hak, nawet jeśli napęd działa poprawnie. Krzywy hak zużywa łańcuch, kasetę i same zębatki przerzutki szybciej niż normalna eksploatacja. Prostowanie na oko kończy się złamaniem, bo aluminium nie wybacza błędów — a złamany hak oznacza przymusowy postój i często uszkodzoną przerzutkę wplątaną w szprychy.
Typowe błędy to prostowanie haka bez odkręcenia przerzutki, próba naginania go, gdy jest przykręcony do ramy pod obciążeniem, oraz ignorowanie pęknięć wokół śruby mocującej. Jeśli hak jest pęknięty choćby na krótkim odcinku, nie nadaje się do prostowania — trzeba go wymienić. Wymiana jest prosta, o ile hak jest wymienny; w tanich ramach bywa zintegrowany z ramą i wtedy potrzebny jest serwis zajmujący się prostowaniem aluminium na specjalistycznym stojaku.
W deszczu potrzebny jest smar gęsty, odporny na wymywanie. Najlepiej sprawdzają się smary na bazie olejów syntetycznych lub mieszanin o wysokiej lepkości, które tworzą na łańcuchu trwałą, wilgotną powłokę. Taki smar pozostaje na miejscu nawet podczas jazdy w kałużach i błocie, ale ma wadę: przyciąga piach i drobny żwir. Dlatego po każdej mokrej jeździe przetrzyj łańcuch do sucha i nałóż świeżą warstwę smaru — nie czekaj, aż zacznie skrzypieć. Zanim nałożysz smar, usuń z ogniw resztki błota szczotką lub szmatką. Nakładanie smaru na zabłocony łańcuch to marnowanie środka i proszenie się o przyspieszone zużycie napędu.
Do sprawdzenia potrzebny jest przyrząd do kontroli haka. Wkręca się go w miejsce przerzutki i przykłada do obręczy koła w kilku punktach obrotu. Jeśli szczelina między końcówką przyrządu a obręczą zmienia się w trakcie obracania koła, hak jest krzywy. Dopiero wtedy wiadomo, w którą stronę i jak mocno go nagiąć. Prostowanie wykonuje się tym samym przyrządem, powoli, małymi ruchami, sprawdzając wynik po każdym naciśnięciu. Uderzanie młotkiem, naciąganie hakiem na siłę albo zginanie ręką to najkrótsza droga do złamania.
Hak przerzutki to niewielki element ramy, który wystaje na zewnątrz przy prawym tylnym widelcu. Przerzutka przykręcona jest do niego jedną śrubą, więc hak przyjmuje na siebie wszystkie siły związane ze zmianą biegów. Jest celowo wykonany z miękkiego aluminium, żeby przy uderzeniu wygiął się on, a nie rama. Problem w tym, że nawet niewielkie odkształcenie psuje pracę napędu, a większość rowerzystów próbuje je naprawić na oko i doprowadza do pęknięcia.
Dlaczego oko nie wystarczy, a siła łamie hak Hak jest odkształcany plastycznie, czyli po wygięciu nie wraca sam do pierwotnego położenia. Prostowanie go polega na naginaniu metalu w drugą stronę, a aluminium tego nie lubi — po kilku takich ruchach w tym samym miejscu tworzą się mikropęknięcia. Dlatego kluczowa jest ocena, jak duże jest odkształcenie i w którą stronę. Patrzenie z tyłu na oko jest mylące, bo perspektywa i szerokość opony zniekształcają obraz. Nawet drobne przekłamanie rzędu milimetra potrafi rozregulować cały napęd, a wzrok tego nie wychwyci.
Pierwszym objawem krzywego haka jest to, że przerzutka przestaje równo prowadzić łańcuch na całym zakresie. Łańcuch spada między kasetę a szprychy przy największej koronce albo ociera o sąsiednie zębatki w środku kasety. Regulacja baryłką i śrubami zakresowymi nic nie daje, bo problem nie leży w naciągu linki. Inny sygnał to hałas: napęd chodzi głośniej na jednym lub dwóch biegach, a po zmianie przełożenia w drugą stronę dźwięk wraca do normy. Zdarza się też, że wózek przerzutki jest wyraźnie przekrzywiony względem zębatek, gdy patrzy się na rower od tyłu.
If you cherished this write-up and you would like to receive extra info regarding Sonnik.Nalench.com kindly go to our own web site.